Od kiedy zaczęłam prowadzić bloga moje podejście do żywienia i stylu życia bardzo się zmieniło.
Jeśli jesteś ze mną od początku pewnie to zauważyłaś. 😉
Zaledwie dwa lata temu uważałam, że dzień bez treningu to dzień stracony a posiłki muszą mieć PROTEINY (!!!).
Dalej lubię zmęczyć się na siłowni , ale priorytetem jest dla mnie godzina na świeżym powietrzu, spacerując lub grając w piłkę z moim synkiem.
Jedzenie…tak białko jest bardzo ważne ponieważ jest budulcem naszych mięśni, ale jeszcze ważniejsza jest jakość tego białka….i tłuszczy…i węglowodanów. Tak, stawiam na jakość, stawiam na tradycyjne, rodzinne gospodarstwa, lokalnych dostawców i domowe gotowanie. Stawiam na wspólne posiłki, głośne dyskusje i bycie sobą. Bez pośpiechu, bez presji i niepotrzebnych nerwów.

W świecie coachów i motywatorów trzeba odnaleźć balans. Uważam, że ciągłe ustalanie nowych celów i podnoszenie sobie poprzeczki prowadzi do wyczerpania, smutku a nawet depresji. Z nikim nie musisz rywalizować. Nie musisz robić niczego co nie sprawia Ci przyjemności. Bądź obecna tu i teraz, ciesz się z małych rzeczy np. z tego, że możesz wypić kubek ciepłej herbaty patrząc przez okno jak pada deszcz. Wyjdź z domu, poskacz w kałużach jak dziecko i śmiej się najgłośniej jak potrafisz. Na koniec zjedz coś dobrego, co wyrosło, a nie zostało wyhodowane. Czas wrócić do korzeni bo proste życie jest najpiękniejsze i dla nas najkorzystniejsze. Zgodzisz się ze mną? 🙂

Jeśli podoba Ci się to co robię koniecznie daj mi jakiś znak. Możesz napisać komentarz lub zostawić kciuka w górę. Jeśli masz jakieś sugestie i uważasz, że jest coś co mogłabym ulepszyć na blogu, napisz do mnie maila. Zapraszam Cię również na mój zupełnie nowy kanał na instagramie: @slow_down_blog